Angielska kuchnia ma wyglądać na urządzoną od lat, a w praktyce często powstaje w bloku, w ciasnym aneksie, z budżetem, który nie przewiduje zabudowy od stolarza. Jak urządzić przytulną kuchnię w angielskim stylu, nie robiąc z niej muzeum? Kluczowe są ramowe fronty, kolor inny niż biel i kilka detali, które da się dokupić w markecie. Poniżej osiem kierunków: od weekendowego malowania starych szafek po pełną zabudowę z nowymi frontami. Każdy ma wersję dla skromnego portfela.
Kuchnia w stylu angielskim: osiem sposobów na przytulne wnętrze
Styl rozpoznaje się po kilku rzeczach. Charakterystyczne są frezowane fronty, przeszklone witryny i ozdobne listwy wieńczące. Do tego dochodzą uchwyty z mosiądzu lub ceramiki, drewniany blat i zastawa wystawiona na widok. Paleta jest spokojna: biel, krem, szarości, a coraz częściej zielenie i błękity. Reszta to kwestia proporcji i tego, ile pracy można włożyć samemu.
Kremowe fronty z ramką i mosiężne gałki jako klasyczny punkt wyjścia
Prosta ramka wokół płaskiej płyciny, w modzie nazywana shaker, to najłatwiej dostępny wyróżnik angielskiej zabudowy. Królują masywne szafki, często frezowane, z frontami w stylu shaker albo z dekoracyjnymi ramkami. Kolory to kremowy, écru albo złamana biel, a ściany można pomalować na ten sam odcień albo o ton jaśniejszy. Na wieńcu górnych szafek dobrze wygląda listwa z poliuretanu, którą da się przykleić samemu.
Blat może być z drewna, czyli dębu lub buka, albo z laminatu z dekorem drewna, który jest lżejszą i tańszą alternatywą. Na uchwyty warto wybrać mosiężne gałki, a przy zlewie baterię w podobnym kolorze i ceramiczny zlew. Frezy zbierają tłuszcz, więc przy płycie lepiej zostawić gładką płycinę. Kuchnia na wymiar z MDF kosztuje zwykle 1000–1200 zł za metr bieżący, a z drewna 2000–4200 zł. Tańsza droga to gotowy zestaw w kremowym kolorze z sieciówki meblowej i wymienione na mosiężne uchwyty.


Czarno-biała szachownica na podłodze i jasna boazeria
Podłoga robi tu połowę roboty. Płytki w czerni i bieli, ułożone w szachownicę, to klasyk angielskich kuchni. Najtrwalsza jest szachownica z gresu, ale równie dobrze zadziała winyl w płytkach klejonych lub klikanych, który kładzie się samemu na równym podłożu. W ciasnej kuchni drobniejsze kwadraty wyglądają spokojniej niż duże, a ułożenie po przekątnej wydłuża pomieszczenie.
Na ściany pasuje boazeria pomalowana na biało albo inny rozbielony kolor. Gotowe panele z MDF kupuje się w markecie budowlanym i montuje na klej do połowy wysokości ściany. Fronty niech będą jasne: biel, jasna szarość albo kość słoniowa, bo wzorzysta podłoga nie potrzebuje konkurencji. Kto nie chce szachownicy na całości, może ułożyć ją tylko w strefie przy oknie albo jadalni.

Butelkowa zieleń na frontach i drewniany blat
Ciemna zieleń to jeden z najmocniejszych kolorów w angielskich kuchniach ostatnich sezonów. Niemal czarny odcień zieleni uchodzi za wyrafinowany i jest ważnym trendem w stylu English country. Można ją położyć na całej zabudowie albo wybrać jaśniejszą szałwię lub oliwkę, jeśli kuchnia ma mało światła. Do zieleni dobrze dobrać blat z dębu albo laminat o takim dekorze, ściany w złamanej bieli lub ciepłym beżu oraz mosiężne uchwyty.
Próbki farby oglądaj wieczorem przy sztucznym świetle, bo ciemna zieleń potrafi wtedy zmienić odcień bardziej niż jasne kolory.
Są dwie drogi. Gotowe fronty w tym kolorze kupuje się w sklepach meblowych, ale można też przemalować istniejące szafki farbą do mebli w półmacie. Kuchnia bez okna wymaga ciepłego światła pod szafkami, inaczej zieleń zleje się w jedną ciemną plamę.


Błękitne fronty, białe płytki cegiełki i lekki cottage
Dla osób, które wolą jasną kuchnię z odrobiną koloru, dobrze działa pudrowy błękit albo szarobłękit na frontach. Błękitne fronty, biały blat i drewniana podłoga tworzą klimat angielskiego domku na wsi. Nad blatem można położyć białe płytki w kształcie cegiełki, w podstawowych kolekcjach kosztują zwykle 35–120 zł za m², więc to jedna z tańszych metod na wyrazisty efekt. Fugę można wybrać białą albo jasnoszarą.
Biały blat to laminat lub konglomerat, który kosztuje około 580–950 zł za m². Do błękitu pasują tekstylia w drobną kratkę lub kwiaty, porcelanowe dzbanki i pęk ziół w ceramicznej doniczce. Przy kuchni ustawionej od północy błękit staje się zimny, więc ściany lepiej pomalować na ciepłą biel.

Jasnoszare szafki po malowaniu i nowe gałki za kilkaset złotych
Matowa lub półmatowa szarość na frontach, białe ściany i ceramiczne gałki zmieniają starą zabudowę w angielską kuchnię bez wymiany czegokolwiek poza uchwytami. Szarość to jeden z najpopularniejszych kolorów w tym stylu, a półmat jest najbezpieczniejszy, bo do kuchennych szafek zwykle najlepszy jest półmat. Dobrze dodać listwę przysufitową z poliuretanu i gałki w kwiatowe wzory lub mosiężne muszelki.
To projekt na kilka dni i budżet liczony raczej w setkach niż w tysiącach złotych. Malowanie ma sens tylko wtedy, gdy fronty są stabilne, a problem to głównie wygląd. Spuchnięte płyty i odklejona okleina wymagają wymiany. Fronty trzeba zdjąć, zmatowić papierem ściernym, odtłuścić i pomalować na płasko. Zwykle trzy warstwy farby dają równe krycie, a pełną odporność powłoka zyskuje dopiero po około 20 dniach. Gdy fronty są zniszczone, laminowane z montażem kosztują zwykle 300–600 zł za m².


Przeszklone witryny i kredens z zastawą na widoku
Szkło w drzwiczkach górnych szafek to znak rozpoznawczy tego stylu. Przeszklone witrynki są znakiem rozpoznawczym angielskiej kuchni. Najlepiej wyglądają z cienkimi szprosami, czyli drobną kratą, i białą lub kremową ramą, a w środku mogą mieć taśmę LED, która podświetla porcelanę wieczorem. Pomysł jest też praktyczny: szafka, w której wszystko widać, wymusza porządek.
Zamiast całej zabudowy można dokupić kredens z sosny, gotowy z sieciówki meblowej albo z drugiej ręki, pomalowany na biel lub szałwię. Na półki idą porcelanowe talerze, miedziane garnki, puszki i dzbanki. To zły wybór dla osób, które nie lubią pilnować wystawianych rzeczy: plastikowe pojemniki za szkłem zepsują cały efekt.

Granatowe dolne szafki i kremowe górne
W kuchni, która ma być przytulna, ale nie ciężka, sprawdza się podział kolorów. Ciemniejsze dolne szafki i jaśniejsze górne to świetny sposób na lekkość. Na dół można wybrać granat albo grafitową szarość, na górę krem lub złamaną biel. Blat z dębu lub o dekorze dębu spina całość, a ściany nad nim mogą być białe, z płytkami albo z farbą zmywalną.
Uchwyty z mosiądzu pasują do ciemnego koloru, a pod szafkami górnymi warto dać ciepłe światło, które odbije się od blatu. Ciemne fronty uwidaczniają odciski palców i kurz, dlatego wybiera się półmat, a nie połysk. Najtańsza wersja to pomalowanie tylko dolnych szafek i wymiana uchwytów, a górne zostają w dotychczasowym kolorze.

Sosnowy stół, otwarte półki z desek i tekstylia w kratę
Kuchnię w stylu wiejskiego domku najłatwiej zbudować z rzeczy, które nie wymagają fachowca. Otwarte półki z desek sosnowych, przykręcone na konsolach, mogą zastąpić część szafek górnych. Zasłony w kratę, kafle nad blatem i wiklinowe dodatki podkreślają wiejski charakter. Deski można zaolejować lub pomalować na biel, a ściany na ciepłą biel albo maślany żółty, który wraca w dekoracjach.
Przy stole warto postawić niedobrane krzesła, a ziółka postawić na parapecie. Taki wariant to praca na jeden weekend i niewielkie pieniądze, o ile nie wymienia się szafek. Otwarte półki zbierają tłuszcz, więc zostawia się na nich tylko zastawę używaną codziennie, bo wtedy rzadziej się kurzy.

Przytulne wnętrze po angielsku: podłoga, która zniesie gotowanie
Drewniana deska to naturalny wybór w tym stylu, drewno w jasnym lub ciemnym odcieniu króluje w angielskich kuchniach. Przy zlewie i zmywarce lepsza jest deska warstwowa niż zwykły laminat, który nie lubi rozlanej wody. Płytki gresowe są wszędzie, a podłogowe kosztują około 50–200 zł za m², panele winylowe około 80–200 zł za m². Do tego dochodzi robocizna: układanie płytek to 120–180 zł za m². Winyl w klikach da się ułożyć samemu w jeden dzień, dlatego w wersjach budżetowych bywa rozsądniejszy.

Jak urządzić przytulne wnętrze, żeby się w nim dało gotować
Angielska zabudowa jest masywna, więc wymiary trzeba sprawdzić przed zakupem:
- przejście między dwoma rzędami szafek: co najmniej 90 cm, a przy dwóch rzędach naprzeciw siebie optymalnie 120 cm,
- odległość blatu od dolnej krawędzi szafek wiszących: w praktyce 50–55 cm,
- wolny blat roboczy: minimum 40 cm z każdej strony między sprzętami.
Blat dopasuj do wzrostu: wygodna wysokość to około 15 cm poniżej zgiętego łokcia osoby, która gotuje najczęściej.
Szafki dolne mają zwykle 60 cm głębokości, a górne od około 31 do 45 cm.
